Czy warto kupić obligacje?

Czy warto kupić obligacje?



Czy warto inwestować w obligacje? To pytanie nasunęło mi się po przelotnym obejrzeniu reklamy w telewizji, gdzie promowana była oferta obligacji przynoszących niewiele ponad 2% zysku rocznie. Obejrzałem reklamę na tyle przelotnie, że nie wiem jakich obligacji dotyczyła to oferta. Czy były to obligacje korporacyjne czy może emitowane przez nasze państwo? W zasadzie nie jest to istotne w świetle poniższych rozważań. Chciałbym się tutaj raczej skupić na samym zysku jaki takie obligacje oferują.

Podobno inwestycja w obligacje to bardzo popularny sposób na zarobienie niezłych pieniędzy. Wielu majętnych Polaków regularnie inwestuje pieniądze w obligacje, bo mogą to być zobowiązania zarówno relatywnie krótkoterminowe (2 lata), jak też długoterminowe (10 lat). Wszystko zależy od poziomu funduszy inwestora oraz jego oczekiwań co do zarobku. Czy warto inwestować w obligacje? Większość ludzi powie, że oczywiście tak, ale niestety wielu z nich nie zna się kompletnie na papierach wartościowych, ponieważ dzisiaj mogą one wykazywać tendencję wzrostową, a jutro zanotują spadek. Papiery giełdowe to jedno wielkie koło fortuny oraz niewiadoma, więc tylko ludzie odpowiedzialni mogą się brać za inwestowanie. Z obligacjami jest inaczej. Tutaj masz od razu określony zysk jakiego możesz oczekiwać po określonym czasie.

Jaki jest zysk z obligacji?

No właśnie… Ale jaki to zysk, przyjmijmy, 2,5% z obligacji? Załóżmy, że wydajemy 100,000 zł, czyli kupujemy 1000 obligacji po 100 zł. Każda obligacja ma więc dać 2,5 zł zysku po dwóch latach. Daje to 2500 zł zysku po zamrożeniu 100,000 zł na dwa lata! Czy to w ogóle gra warta świeczki? A…. jeszcze jedno. Te 2500 zł należy pomniejszyć o podatek w wysokości 19%, czyli zostaje 2025 zł na czysto. Słabiutko. Już lepiej pozwala zarobić jakaś marna lokata w banku. Przyjąłem, że kapitalizacja odsetek następuje dopiero po dwóch latach. Możliwe, że w reklamowanej ofercie kapitalizacja była coroczna, czyli że zysk po dwóch latach wyniósłby około 4100 zł na czysto. To także relatywnie niewiele.

W zasadzie obligacje faktycznie możemy traktować jako źródło dodatkowego, niewielkiego przychodu. Jest on na tyle niewielki, że zastanawiam się kto w ogóle mógłby się skusić na kupno tych obligacji. Czyż nie lepiej zainwestować pieniądze w taki sposób, aby przyniosły konkretny zysk, a nie jakieś „grosze”? Czy nie lepiej byłoby założyć własną firmę, kupić np. jakiś towar, sprzedać go później drożej i zarobić wielokrotnie więcej? Zdaję sobie sprawę, że prowadzenie firmy wiąże się z kosztami, obowiązkami i mnóstwem pracy. Być może ludzie inwestujący w obligacje liczą po prostu na konkretny, gwarantowany zysk, który nie wymaga od nich więcej żadnych działań. W obligacje pewnie inwestują także różne organizacje takie jak fundusze inwestycyjne czy ubezpieczyciele. Dla tych instytucji budujących portfolio inwestycyjne dla swoich klientów kupno obligacji może się opłacać w świetle dywersyfikacji portfela. Dla przeciętnego Kowalskiego raczej nie jest zbyt zyskowny biznes.